miałem już dość...
Dawno już, bardzo dawno nie wróciłem tak z…. Pamiętasz kiedy nie miałeś siły zsiąść z motocykla pod domem? kiedy nogi, ręce były tak ciężkie że nie miałeś siły nimi ruszyć?
Nie pamiętam kiedy miałem ostatni raz mokro w bucie. Dziś w obu chlupała mi woda. Nie pamiętam kiedy ostatni raz wyglebiłem wiecej niż dwa razy na wyjezdzie, dziś nie byłem w stanie zliczyć ile razy leżałem.
Ostatni raz zagotowałem sprzęta w 2010roku…do dzisiaj….
Te przypadkowe fotki nie mówią nic, nie miałem ani czasu , ani głowy, ani siły żeby pstrykać…
Nie pamiętam, naprawdę nie pamiętam kiedy te kilka godzin po jeździe dalej czułbym się jak obity sztachetami po wiejskiej zabawie.
Aż trudno mi uwierzyć że był taki moment kiedy zacząłem się niepokoić o nas, o to czy będziemy o własnych siłach w stanie dotrzeć do „normalnej” ścieżki.
Zagotowane silniki, zagotowane płyny sprzęgieł i padający deszcz, a wszystko to na ścieżce na której byłem ostatnio ze 3-4 lata temu… Dziś już praktycznie nie widocznej… deszcz i trawsko po kolana , zarośniete metrówki, kłody i gałęzie…
Starzy wyjadacze, wszystko pod kontrolą, nawet nerwy… spokojnie… metr za metrem, kawałek za kawałkiem, przystanek, wyciągnięcie kolegi z budyniu. ruszamy, gleba, ruszamy gleba, ruszamy stop, gałęzie z kół, ruszamy budyń, ruszamy gotuje, stop, kaski i gadamy, 10min ruszamy, jedziemy drzewo w poprzek. Ruszamy – nie ta droga?! 100metrów z powrotem do góry, gleba, ruszamy, jest krzyżówka której nie ma tz jest ale nigdy bym się nie domyślił że to tu. Idę na piechotę, badam teren… wracam i zapinam 2 idąc obok motocykla przepycham go kilkanaście metrów… i budyń… Beta za mną tonie na naszych oczach, dwa wilelkie chłopiska drzemy za postronki – nie drgnie ani centymetra….












_________________
Ktm 530 EXC-R TENERE XT 600Z 3Aj
http://youtu.be/nKR3X2TO_cc